main

Damsko-męskie

Samotność to etap przejściowy

26 marca 2016 — 0

Znajomość zaczęła się od rozmów o blogu. Ja, zapalony miłośnik aparatu i pisania, ona – kochająca modę i sztukę. Później zeszło na tematy życia i relacji. Te rozmowy stawały się coraz bardziej fascynujące. Razem z M. postanowiliśmy spróbować stworzyć coś razem. Bez parcia na szkło, bez nacisku, że musimy pokazać to światu… Oto rozmowa z Martą, autorką CK.

R: Nie przytłacza Cię samotność?
M: A jaka jest Twoja definicja samotności?

To moment, w którym wracasz do mieszkania i wiesz, że nie ma tam kogoś, kto na Ciebie czeka. Wiesz, że nie ma nikogo, kto by napisał, że tęskni, tak bez okazji. Nie ma tego kogoś, dla kogo chcesz poświęcić wszystko i on dla Ciebie.
Teraz to faktycznie zaczęłam się zastanawiać, czy nie jest to przytłaczające. Twoja definicja jest strasznie smutną wizją dla singli. Szczerze mówiąc, hm, wydaje mi się, że osoby nie będące w związku trochę inaczej patrzą na samotność.

Jednak rozróżnijmy singli z wyboru i osoby czekające na miłość. Dla pierwszych bycie samemu jest wyborem, dla tych drugich tylko stanem przejściowym, a jak każdy taki stan – zawiera element tęsknoty, pustki.
A Ty, będąc w związku, nie czujesz żadnej pustki? Bo zakładam, że tęsknotę i owszem, ale pustkę? Nie kryje się w tym jakieś niegrzeczne pytanie, po prostu zaciekawiło mnie Twoje stwierdzenie.

Nie czuję pustki związanej z brakiem tej drugiej osoby. Wiem, że gdzieś tam – czasem obok, czasem kilkaset kilometrów dalej, jest ktoś, kto zna mnie lepiej niż inni i kiedy zajdzie taka potrzeba, zrobi wiele, żeby mnie uszczęśliwić. Gdybym czuł pustkę, to znaczyłoby, że źle wybrałem.
Kiedyś trafiłam na ciekawą definicję, że samotność to tak naprawdę uczucie braku tej drugiej, konkretnej osoby.

Zgadasz się z nią?
Owszem, ale jednocześnie myślę, że brak drugiej osoby może pozwolić nam odkryć samego siebie. Oczywiście mówię o stanie przejściowym. Co ciekawe – powyższa definicja jest autorstwa mężczyzny, co w sumie też jest dosyć istotnym faktem.

Jaka jest różnica między facetami a kobietami, jeśli chodzi o przeżywanie samotności?
Powiedziałabym, ze faceci częściej są skłonni przyznać, ze brakuje im partnerki.
Myślę, że łączy się to z emancypacją kobiet. Przez wieki płeć piękna była skrajnie zależna od mężczyzny. U nich było z kolei inaczej – od wieków to on wybierał małżonkę, a i bez niej mógł sobie poradzić. Dopiero pod koniec XIX wieku pojawiła się Catherine Brewer, która dostała dyplom ukończenia studiów wyższych i tytuł zawodowy licencjata. XIX wiek to też okres rozpoczęcia ruchów feministycznych, walki o prawa wyborcze, pracę, zarobki. I to też spowodowało zmianę w tym, jak one zaczęły postrzegać swoją pozycję na świecie – wcześniej całkowicie zależne od mężczyzn, teraz – przynajmniej na Zachodzie – mogą poradzić sobie same. Ostatnio znacznie częściej słyszę od mężczyzn, że potrzebują kobiety.

Kobiety nie potrzebują mężczyzn?
Ja potrzebuję i myślę, że pozostałe kobiety też, ale część z nich nie powie tego tak bardzo dosadnie. Raczej użyją sformułowania “chciałabym wyjść za mąż i mieć dzieci”, a nie powiedzą wprost – brakuje mi mężczyzny.

Bo to powoduje, że kobieta czuje się słabsza?
Być może. Osobiście uważam, że dobry związek to relacja dwóch, tak samo silnych osób. Nie rywalizacja, a współdziałanie. Ostatnio czytałam też ciekawy artykuł o firmie Inditex, która cieszy się ogromnym powodzeniem na rynku odzieżowym. Indalecio Perez, stojący w dużej mierze za sukcesem marki, powiedział mądre słowa: “Jeśli chcesz coś osiągnąć szybko – idź sam. Jeśli chcesz zajść daleko – idźcie razem”. Myślę, że to również stanowi w pewien sposób istotę związku – jesteśmy razem, żeby się wzajemnie ubogacać, a nie rywalizować.

Marylin Monroe powiedziała: “Lepiej być nieszczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym” – więc po co w Twoim życiu mężczyzna?
Miewam problemy z odkręcaniem nakrętek. A tak na poważnie – to dobre pytanie, ale żeby rzetelnie Ci odpowiedzieć, to musiałabym się dłużej zastanowić. A Tobie w życiu po co jest kobieta?

samotność single vs związki
Lazurowe Wybrzeże, 2014.

Chciałbym budować z nią dojrzałą relację, ale to proces nastawiony na jakiś czas, w najlepszym wypadku na całe życie. Także po to, żeby móc usiąść z nią na Lazurowym Wybrzeżu przy zachodzie słońca i dzielić tę chwilę, bo najsmutniejszy moment w życiu człowieka to ten, kiedy przeżywa coś bardzo ważnego lub pięknego i jest zupełnie sam.
A jednak niektórzy decydują się na bycie samotnym, np. poświęcając się nauce, albo karierze.

Zawsze w takich chwilach pojawia się pytanie – dlaczego?
Wiesz co, myślę, że to przez te osoby nie jest odbierane jako jakaś strata. One w ten sposób, oddając się chociażby pracy, zapełniają w sobie pustkę. Znowu wrócę do tej definicji – samotność jako brak konkretnej osoby. Pustka ta jest więc zapełniana czymś, co dla danej osoby jest wyjątkowe i staje się sensem życia, a nie chwilą sławy. Z tym, że z pieniędzmi i dyplomami nie siądziesz oglądać zachodu słońca.

A to jak starasz się przeżywać takie momenty w swoim życiu?
To, że nie jestem w związku, nie oznacza, że jestem całkowicie osamotniona. Owszem, trochę inaczej odbiera się słowa uznania od najbliższych, ale nie definiuje też swojego stanu  samotności, jako czegoś ‘na stałe’. Wiem, że robiąc coś dla siebie – np. kształcąc się, robię też być może coś dla osoby, z którą później będę dzieliła życie. Dbam o siebie, swój rozwój, a więc uczę siebie samą kochać, tak abym mogła później tą miłością darzyć drugą osobę. Czas samotności wbrew pozorom jest bardzo potrzebny, właśnie chociażby po to, aby “gromadzić” wiele umiejętności czy doświadczeń. Nauczyć się gotować zupę…

Określasz się więc jako osobę, która nie traktuje swojego bycia singlem na stałe. Znam też wiele kobiet, które poszukują “tej drugiej połówki”. Robisz coś w tym kierunku, aby nie być sama?
W sensie mam zdradzić jakieś tricki? Nie, nie mam tricków. Wychodzę do ludzi i rozmawiam. Szukanie na siłę może źle się skończyć.

Kiedy byłaś ostatnio na randce?
Na to pytanie Ci nie odpowiem.

A jak to jest szukać na siłę? Młoda, piękna kobieta, bierze pierwszego lepszego faceta, byleby kogoś mieć?
Takie sytuacje się zdarzają!

Kobiety nie cenią siebie?
To jest trudne pytanie. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale na Facebooku jest wiele stron, które niosą komunikat typu “jesteś super dziewczyną, a on nie był Ciebie wart!”.  Dosyć to infantylne, ale i zarazem popularne. Zazwyczaj mają tam cytaty o niezależności i wyjątkowości kobiet, które niosą w sobie przekaz niezauważania u siebie wad (wyjątkowość przeradza się trochę w egocentryzm) i chowania się za stwierdzeniem “mężczyźni dookoła to świnie”. Stawianie siebie w roli ofiary jest wygodniejsze niż praca nad sobą. Stąd często czują się one zagubione, bo zamiast rozwiązywać swoje problemy, to maskują się za jakimiś pozorami. Faceci zresztą robią chyba podobnie?

Jeśli facet mówi, że “wszystkie kobiety to dziwki” – świadczy to tylko o nim. W poszukiwaniach drugiej osoby ważna jest wiedza, że przyciągamy ludzi o określonym charakterze. Pomyłka może zdarzyć się raz, ale nie dwa, trzy, pięć. Jeśli taka sytuacja występuje częściej, oznacza to jedno – czas się zmienić. Skoro zawsze spotykamy osoby uległe, niepewne siebie, to może dlatego że poszukujemy kogoś, nad kim będziemy dominować? Warto poznać też swoje tendencje, które często wynikają z relacji z rodzicami, aby w przyszłości decydować się na takie osoby, z którymi stworzy się ciekawy związek, a nie powieli poprzednich relacji. Jaki typ mężczyzn Cię fascynuje?
Lubię jak mężczyzna od siebie wymaga. Zresztą odnosząc się do Twojej wypowiedzi, wynika to też z tego jakie mam wzorce w rodzinie. Mój tata oraz brat to osoby konkretne i ambitne, stąd pewnie też podświadomie ciągnie mnie do takich osób. I myślę, że nie tylko mnie. Ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką i ona powiedziała, że najgorsze, co może być, to to, kiedy facet jest niezdecydowany. Coś w tym jest. Choć w praktyce to różnie wygląda, bo czasem, przez swoją niedojrzałość człowiek wchodzi w złe relacje. Twoje słowa o poznawaniu swoich tendencji, brzmią bardzo książkowo, ale czy są takie proste? Co powiedziałbyś osobie, która np. czuje, że zapętliła się w niedojrzałe relacje? Z tego co zauważyłam, to niestety dość częste zjawisko.

To zależy. Jedne osoby potrzebują znaleźć swoje miejsce w życiu, swoje pasje. Często widzę kobiety, których całym życiem jest związek. To jednak nie tak działa. Związek jest i może być ważnym elementem życia, ale trzeba mieć też coś swojego. Coś, co wtedy, gdy relacja przygasa, sprawia, że chce się żyć. Różne są etapy w związkach, więc zrozumienie, że moje szczęście nie jest zależne tylko od zadowolenia ze związku jest cholernie ważne. W trudniejszych przypadkach zalecałbym terapię. Często takie osoby muszą najpierw odbudować poczucie własnej wartości, nauczyć się stawiać granice, żeby móc normalnie i dobrze funkcjonować w relacjach. To jest dla nich jedyna szansa na to, aby druga strona nie przygniotła ich swoimi oczekiwaniami czy pragnieniami, ale weszła z nimi w budowanie związku od podstaw, gdzie “ja to ja”, a nie tylko “ja to tylko my”.
Czyli człowiek najpierw musi zmienić siebie, aby wejść w relacje? A co, jeśli nie zdąży siebie zmienić? Z zakochaniem to nigdy nic nie wiadomo!

W związku też można się zmienić. Tylko wtedy trzeba większej motywacji, bo będąc samemu – zmiana zachodzi niezauważalnie, a w związku ta druga strona to dostrzega i nie zawsze się na nią zgadza. Jednak dojrzała relacja motywuje do pracy nad sobą – a to zdecydowanie ułatwia, bo jest ktoś, kto pomaga wypracować nowy, dobry schemat. Ze zmianami podczas zakochania jednak trzeba uważać – jeśli nie robi się czegoś dla siebie, a dla partnera – jest duża szansa, że po pewnym czasie zrezygnuje się z tego. Zmiany więc muszą być wewnętrznym wyborem. Wiesz, fajnie byłoby wejść “po przemianie” w nowe relacje, ale życie pisze różne scenariusze. Najgorszym rozwiązaniem jest uciekać od związku, bo “nie jest się gotowym”. Nigdy się nie będzie.
Związek to dziwna sprawa, ale właśnie zastanawiam się, dlaczego o tym rozmawiamy, skoro tematem głównym była “samotność”.

Sama widzisz, że dla osób poszukujących samotność to tylko etap przejściowy, który prowadzi do związku.
No właśnie, czy w takim razie samotność zawsze musi skończyć się na związku?

Nie, samotność nie kończy się na związku. Może, ale niekoniecznie. Samotność kończy się w momencie, kiedy ktoś decyduje się na otwarcie przed drugim człowiekiem. Tam, gdzie rodzi się bliskość, tam znika samotność. Sama więc sobie dopowiedz, czy samotność tak łatwo opuszcza człowieka.
Myślę, że towarzyszy mu do końca życia w jakiś sposób. A ogólnie ciekawe jest też to, jak samotność i związek wpływają na nasz tryb życia. Zauważyłam, że osoby będące w związku (pomijając pierwsze chwile zakochania) dłużej śpią. Uważam, że ten temat zdecydowanie powinni kiedyś zbadać amerykańscy naukowcy!

Może nie amerykańscy… Zgadzam się, że są pewne prawidłowości dla ludzi będących w związku czy samotnych. Na przykład osobom w związku łatwiej jest zrezygnować z mało wartościowych znajomości na rzecz czasu dla partnera. W przypadku singli dostrzegam to, że więcej pracy poświęcają atrakcyjności fizycznej, co zrozumiałe, bo poszukują tej właściwej osoby. A jakie Ty widzisz zachowania właściwe dla singli?
Angażowanie się w coraz to nowsze przedsięwzięcia i szukanie nowych zainteresowań. Bo tak naprawdę to szukasz nie tylko zapełniaczy czasu, ale gdzieś podświadomie też tej drugiej osoby. Poza tym, jeśli nie lubisz się nad sobą użalać, to takie nowe zadania i rozrywki odciągają od samotności.

Czyli otwarcie się na nowe doświadczenia to najlepsza opcja dla singla?
Najlepszą opcją jest nauczenie się życia w zgodzie z samym sobą. Jeśli nowe doświadczenia do tego prowadzą, to i owszem – jest to dobra opcja. Chodzi o to, aby słuchać swojego serca, a nie próbować go przekrzyczeć.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.