main

Relacje

Pięć zdań, których ojciec nigdy nie powinien wypowiedzieć do swojej córki

5 lutego 2016 — 2

O słowach, które bolą. Zbyt długo.

Relacje między ojcem a córką to jeden z najtrudniejszych typów relacji. Pojawiają się one na wielu płaszczyznach – rodzic-dziecko, mężczyzna-kobieta, mistrz-uczeń, które wzajemnie się przenikają. Łatwo w nich coś zniszczyć, trudniej naprawić. To sprawia, że słowa mają moc, o której ojcowie przekonują się dopiero po latach, kiedy córki mogą podziękować lub mają za złe, że przekazali im (nie)właściwe wartości.

Ojciec to pierwsza osoba, która nadaje córce godność. Sprawia, że jej relacje z mężczyznami będą budowane według wzorca, który z nią wypracuje. Pokazuje, że nie jest sumą porażek i sukcesów, ale istnieniem niezależnym od tego. Stwarza w niej przekonanie, że nie musi być doskonałą matką, żoną i kochanką, bo nie musi spełniać oczekiwań, ale wskazuje jej właściwy kierunek – ma się jak najlepiej odnajdować w tych funkcjach, rolach, które zostaną jej powierzone. On mówi córce, że talenty i rozwój samej siebie to droga do spełnionego życia. Że nie powinna się poddawać. Że kiedy będzie szczęśliwa, to i inni znajdą przy niej szczęście. Wierzy w nią nawet wtedy, kiedy wszystko i wszyscy będą przeciwko niej. Daje jej azyl i poczucie bezpieczeństwa. Mówi kocham, bez postawienia jakiegokolwiek warunku.

Oni też nie są idealni. Ciężko być tatą i budować w córce wszystkie najważniejsze wartości, aby z jednej strony ona nie stała się uzależniona od niego, a z drugiej aby te ważne słowa były, padały i zawsze we właściwym kontekście. Jednak są pewne słowa, które bolą przez całe życie i warto postarać się o to, aby ich uniknąć lub zrobić to jak najmniej boleśnie.

Córki. Kiedyś jako dzieci, teraz dorosłe kobiety. Studiują, pracują, szukają siebie w relacjach. Nie każda przezwyciężyła to, co usłyszała lub dalej słyszy od ojca. Niech opowiedzą o tym same.

1. Jesteś brzydka

B.: Ciągle słyszę, że jestem gruba, że powinnam coś ze sobą zrobić. Nie wierzę w siebie, bo to tylko kilka kg, nie 15, 20 czy więcej. Za każdym razem, kiedy wchodzę z jedzeniem do pokoju lub sięgam po coś słodkiego, on wypomina mi każdy z tych kilogramów. Czasem tak bardzo go nienawidzę za to, że przekonał mnie o tym, że nie jestem ładna. Trudno z tym wygrać, jeśli ktoś Ci to ciągle powtarza. Chciałabym kiedyś uwierzyć, że jest inaczej.

Kiedy mówi do Ciebie osoba, którą kochasz, przyjmujesz jej komunikaty bez mechanizmów obronnych, bo wiesz, że chce dla Ciebie dobrze. Efekt podważania piękna, urody jest prosty. Zaniżone poczucie wartości i poczucie winy, że nie jest się tą wymarzoną córką, kobietą, a później żoną.

2. Nie jesteś wartościowa, nigdy nikogo nie znajdziesz – kto Cię będzie chciał?

N.: Ja gdzieś na dnie mam rysę z tego, że wg taty jestem za bardzo (a może teraz już byłam) beksa. Wszystko mi musiało wychodzić i przez to teraz… boję się być gorsza, mieć wady, bo boję się, że zostanę sama, nie będę miała oparcia, że przez to jestem nic nie warta.

Córka, która słyszy, że jej atut – czyli wrażliwość, jest nazwana wstydem, powoli zaczyna wstydzić się siebie. Zaczyna zakładać maski po to, aby być idealną, ukrywając przy tym nawet swoje zalety. Aby tym razem spełnić jego oczekiwania. Jej spełnienie w relacji nie polega na znalezieniu własnego szczęścia, ale zaspokojeniu, wpasowaniu się w tę drugą osobę. Wtedy udawanie kogoś, kim się nie jest, jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa. Takie słowa ojców powodują tworzenie z córek lalek szytych na miarę.

3. Nie mam dla Ciebie czasu

M.: Jak mama była w szpitalu, to robiłam w domu obiady. Z moim tatą to jedna z nielicznych okazji, żeby sobie swobodnie porozmawiać – kiedy nie ma mamy w domu. Pierwszy obiad – miałam nadzieję, że jak zawsze zjemy razem, wtedy porozmawiamy. Ale on wolał iść na telewizor. Nie porozmawialiśmy. I już do końca pobytu w szpitalu mojej mamy nie zjedliśmy ani razu wspólnego obiadu, czyli nie odbyliśmy ani jednej “normalnej rozmowy”.

Czas to jedyna rzecz, którą możemy dać drugiemu człowiekowi. Rodzic, który odrzuca dziecko, wzbudza w nim przekonanie, że nie jest warte tego, aby poświęcać mu uwagę. Trudno czasem rozważyć, co boli bardziej – gorzkie słowa, wiedząc, że komuś zależy czy obojętność, która wprowadza niepewność co do uczuć danej osoby. To ten rodzaj ciszy, która staje się nie do zniesienia. To cisza pozbawiona bliskości.

4. Dlaczego jesteś taka niedobra, niewystarczająca?

S.: Kiedyś nie zgasiłam światła w nocy. Zasnęłam i zobaczył to mój tata, jak szedł nad ranem do pracy. Wpadł wkurzony i w emocjach nazwał mnie bardzo niepochlebnie – suko, ja pracuję, a Ty przepieprzasz moje pieniądze i świecisz światło całymi nocami. – powiedział. To było straszne. Gadałam z nim o tym później. Ale zabolało okropnie, mimo wyjaśnień.

W głowie dziecka rodzą się wyrzuty. To ja popełniłam błąd, to ja zrobiłam coś źle. W umyśle kobiety pozostaje już jednak coś innego. To ja jestem winna. To ja robię wszystko źle. Kiedy nadchodzi moment kryzysu, do człowieka wraca sytuacja, która szczególnie pozostała w pamięci. W kolejnych relacjach podobne słowa mogą być odbierane jako te, że odpowiedzialność za porażkę ponosisz wyłącznie Ty. Nie ponosisz, wiedz o tym. Masz prawo do błędu i miałaś, szczególnie jako dziecko.

5. Ty się nie nadajesz, to nie ma sensu

H.: Było to wtedy, kiedy wybierałam liceum. Miałam szanse na liceum plastyczne. Chciałam tam iść szczerze mówiąc, ale bałam się opinii rodziców. I kiedy tak sobie jednej niedzieli siedziałam i rysowałam (swoją drogą – bardzo zadowolona byłam z mojego szkicu wówczas, co rzadko się zdarzało) tata popatrzył na kartkę i się zaśmiał. Powiedział „no i po co rysujesz? nie potrzebujemy kolejnych artystów w rodzinie”. No i to był właściwie mój ostatni tak dokładnie zrobiony rysunek. Potem przestało mi zależeć. Przecież nie potrzeba było rodzinie artystów, a więc nie muszę się starać. I tak to na nic. Do liceum poszłam ogólnokształcącego. Czy była to dobra decyzja? Nie wiem. Nie była najgorsza. Ale zawsze z zazdrością patrzę na członków mojej rodziny, którzy mieli szansę rozwinąć swój talent i nikt im nie powiedział, że to, czym zostali obdarowani, nie jest nikomu potrzebne.

Kiedy córka rozwija talenty, odnosi sukcesy, a nie zostaje doceniona przez ojca, ma poczucie, że ciągle nie wystarcza. Zawsze musi na coś zasłużyć. Szuka potwierdzenia w kolejnych słowach, relacjach, ciągle będąc niepewną, czy to co robi, jest właściwe. Nie odnajduje wewnętrznego spokoju, który mówi: jesteś we właściwym miejscu. Bo jesteś.

Dlaczego tak się dzieje?

Agresja słowna to moment niedojrzałego przeżywania emocji czy relacji przez ojca. Wyraża on bezradność, niepewność, niską samoocenę czy jakiś lęk rodzica, który wylewa swoje emocje na dziecko. Często jest to nieświadome, może być dostrzeżone przez niego dopiero po jakimś tam czasie (lub nawet nigdy). Nie jest to jednak normalne i nie można tego usprawiedliwiać. To boli, czasem staje się raną, z którą kobieta zmaga się do końca życia.

Jak się bronić?

Nie można na to pozwalać. Jedynym rozwiązaniem jest stawianie granic lub (jeśli jest taka możliwość) czasowa, całkowita rezygnacja z relacji, dla własnego dobra. Jestem świadom i widzę to, że wiele córek trwa w tej toksycznej więzi, bo tak się powinno robić, tak się zachowuje dobra córka. Problem w tym, że nie. Kobieta ma prawo uwolnić się od osoby, która nie potrafi nadać jej prawdziwej wartości. Tylko sama musi dostrzec, że ojciec ma problem. Że nie okazywał jej miłości tak, jak powinien.

Jeśli nie potrafisz postawić granicy czy czegoś zmienić, to nie powód do wstydu. Kiedyś przyjdzie taki czas, bo uzdrowienie czy zmiana w relacji nie następuje nagle. To proces. Trzeba dojrzeć do tego, że chce się być szczęśliwym – nie kosztem innych (jak się zazwyczaj wiele z Was obwinia), ale pomimo innych. Ich szczęściem nie może być Twoje nieszczęście. To musi w Tobie dojrzeć. Kiedy będziesz gotowa, zdecydujesz się na taki krok.

Najważniejsze słowa

Pamiętaj jedno. To nie jest Twoja wina. Nie jesteś odpowiedzialna za to, że posiadasz jakieś lęki czy przekonania, które nie są adekwatne do rzeczywistości, choć są realne. To tylko obraz, który wybudował w Tobie ojciec. Już nie musisz się bać. Pozwól i zabij w sobie ten obraz ojca, który mówi, że w jakikolwiek sposób nie wystarczasz. Pozwól mu umrzeć i zacznij żyć. To jedyna droga do wyzwolenia.

To nie jest Twoja wina.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.