main

Styl życia

Postanowienie to jeszcze nie wszystko

4 stycznia 2016 — 0

Postanowienia są jak śnieg w święta – mają w sobie pewną magię. To jednak nie one sprawiają, że decydujesz się na życie, o którym zawsze marzyłeś.

Statystyki pokazują, że 90% osób nie realizuje postanowień noworocznych lub robi to przez bardzo krótki okres czasu. Od kilku dni czytam podsumowania, sprawdziany roku 2015 i plany na rok kolejny. Gdyby choć w połowie zostały one zrealizowane, świat byłby pełen szczęśliwych ludzi w zdrowych związkach, z pokaźnymi portfelami i umiejętnościami, spełniających się prywatnie i zawodowo. Nie wierzę jednak w cudowne zmiany “z nowym rokiem, tygodniem, dniem”. Jak ktoś nie ma w sobie siły dziś, to prawdopodobnie nie znajdzie jej i jutro. No, może na chwilę… Ja do ćwiczeń motywowałem się kilka lat. Czekałem na dobre okoliczności, motywacje, chęci. A kiedy po prostu zacząłem, robię to do dziś. Dlaczego?

Chęć starczy na chwilę, motywacja na dłużej

Pomyśl sobie, ile razy w ciągu dnia, tygodnia czy miesiąca wpada Ci pomysł życia, którym jarasz się przez kolejne piętnaście minut. Czasem trzydzieści. A później dopada Cię życie i tego nie robisz. To jest chęć, pragnienie. Cel, do którego chciałbyś się dążyć, bo dziś wydaje Ci się, że przyniósłby jakąś korzyść. Bez motywacji jednak jest trudny do osiągnięcia. A pobudki mogą być różne – popatrzmy chociażby na związki. Ile znasz takich kobiet, które dla faceta zrobiłyby wszystko? Ilu znasz takich ludzi, którzy wrzucają miłosne cytaty na Facebooka, licząc, że ta druga osoba ich sama znajdzie? Ilu znasz facetów, którzy zostali porzuceni przez kobietę, a teraz zmieniają je jak rękawiczki? Zapewne co najmniej jedna osoba przychodzi Ci na myśl. Ile ludzi, pomysłów, tyle różnych motywacji. Kiedy ludzie chcą być związku, zamiast poznać fantastyczną osobę, z którą mogliby stworzyć taką relację, wychodzą na wierzch przeróżne, głęboko skrywane lęki. A potem jest jak jest – źle, ale stabilnie. Dziś mamy dopiero czwarty dzień stycznia, a już od kilku osób usłyszałem, że złamali swoje postanowienia noworoczne. Jak myślisz, dlaczego im się nie udało?

Motywacje mogą być różne, ale jeśli żadna z nich nie jest wewnętrzną potrzebą zmiany, to paliwo do robienia czegoś kiedyś się skończy. Pytanie tylko kiedy.

Pytanie, które może zmienić Twoje życie

Najważniejsze pytanie tego tekstu to: DLACZEGO? Dlaczego to robię? Dlaczego chcę zmienić pracę? Dlaczego chcę zacząć uczyć się czegoś nowego? Dlaczego chcę coś zmienić dla niej, dla niego? Dlaczego chcę ćwiczyć? Pytanie dlaczego to klucz w zrozumieniu, że mam motywacje, które mogą być różne – mniej lub bardziej właściwe, np. zacznę ćwiczyć, by zadbać o siebie oraz pokazać innym, jaka to jestem fajna, ale żadna z nich nie jest zła. Może być tylko niedojrzała, czyli krótkodystansowa. Im dojrzalsza motywacja, tym bardziej przekłada się ona na jakość i ilość prób wykonanych w kierunku osiągnięcia celu.

Jakiś czas temu napisała do mnie D. z powyższym tekstem, że ona teraz wszystkim pokaże, jaką potrafi być laską, której pragną wszyscy faceci. Po trzech miesiącach, kiedy wrzuciła kilka zdjęć w ładnych sukienkach i z treningu, czego zwykle nie robiła, dziwiła się, dlaczego nikt jej nie docenia, a nawet nie pożąda. Bo swoją ocenę mierzyła ilością lajków czy komentarzy na jej temat.

Już tłumaczę, dlaczego to nie jest zła motywacja, ale krótkotrwała. Gdyby zaczęto ją komplementować, prawdopodobnie pracowałaby nad sobą jeszcze więcej. Dzięki temu może doszłaby do etapu, w którym poznałaby swoją wartość. To sprawiłoby, że miałaby kolejny powód, dlaczego warto się starać. Już nie uzależniałaby tego od ludzi zewnątrz, ale od poczucia tego, że warto to zrobić dla siebie, by czuć się lepiej. Ostatecznie przekonałem D. do dalszych prób, tłumacząc jej właśnie ten proces. Jednak nie każdy ma to szczęście.

Jakie są moje plany?

Od nowego roku nic nie postanawiam, bo mam zupełnie inny schemat. Systematycznie staram się wprowadzać zmiany, koniec roku jest jedynie dobrym czasem na rewizję tego, co się udało, a co nie. Najlepszy wpis w temacie podsumowań stworzył Andrzej Tucholski, dlatego nie mam zamiaru go dublować. Przeczytajcie sami.

Usłyszałem kiedyś mądre zdanie, że człowiek nie jest w stanie planować realnie i motywować się na dłużej niż pół roku. Że duże cele trzeba rozłożyć na mniejsze i dopiero wtedy są możliwe do osiągnięcia (co nie oznacza, że nie można mieć większych planów, długofalowych). Stosuję dokładnie taką zasadę. Jak kiedyś zaplanowałbym na przykład tak – “za rok kupię mieszkanie, sprzęt oraz auto”, to nie udałoby mi się tego zrealizować. Obecnie rozkładam to na kilka etapów – “kupię sprzęt w ciągu 3 miesięcy (bo jest najpotrzebniejszy)”, potem auto, a na końcu mieszkanie i… to działa. Zdarza się, że cel wydłuża się w czasie (niezbyt długo), ale te plany są konsekwentnie wdrażane. To pomaga, żeby wybierać to, co najpotrzebniejsze na daną chwilę, a nie “na kiedyś”. Większa świadomość własnych potrzeb sprawia, że potrafimy lepiej wybierać oraz przeżywać swoje życie, gdy nadchodzi nadarzająca się okazja.

Właśnie idę ćwiczyć, bo sprawia mi to przyjemność. Wiem, że moja motywacja pochodzi z wewnątrz, a nie jest uzależniona od “nowego dnia czy roku, bo kobieta patrzy, bo ktoś kiedyś powiedział, że źle wyglądam i ja mu pokażę”. Fajnie jest mieć wsparcie w jakiejkolwiek dziedzinie, ale i bez niego warto się starać, bo może już za jakiś czas sytuacja się odwróci.

Jeśli pragniesz Lamborghini, musisz włożyć dość duży wysiłek w to, aby na niego zarobić. Niezbyt wielu się to udaje. Tak samo postanowienia… same się nie zrobią. Jak to mówią – jest masa, musi być rzeźba. Na co czekasz?

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.