main

Relacje

Pokolenie dwudziestolatków

27 grudnia 2016 — 1

Najbardziej roszczeniowe pokolenie?

Urodziliśmy się w czasach, w których Coca-Cola nie była dostępna tylko dzięki dobremu wujkowi z Ameryki czy Niemiec. W czasach, w których nasi rodzice uwierzyli, że mogą się dorobić, że są lepsze perspektywy, bo rynek pracy nie jest regulowany centralnie. W czasach, w których słowa „muszę to wybrać”, bo niczego nie było, zastąpiło „mogę”.

I to mogę przełożyło się na wszystko.

Mogę być kim zechcę.

Mogę mieć kogokolwiek chcę.

Mogę pojechać wszędzie.

Mogę robić cokolwiek.

Mogę jednego dnia się angażować, a drugiego uciekać bez (wielkich) konsekwencji.

Mogę pieprzone you can do everything, bo kto mi zabroni?

Tak narodziło się bardzo sfrustrowane pokolenie. Bo można wszystko, to prawda. Ale w teorii. I to najbardziej boli.

Związki

Daria jest ładną blondynką. Kręcone włosy, zawsze dobrze dopasowane jeansy podkreślające pośladki i lekki dekolt, bo często jej coś „przez przypadek” upada, kiedy jest na randce. Wiecie, co mam na myśli. Na zainteresowanie facetów nie może narzekać. Na żadnego też nie potrafi się zdecydować.

Jednak jak zapytacie ją, czego najbardziej w życiu jej brak, odpowiada bez namysłu: budzenia się przy kimś, na kim wiesz, że możesz polegać. Czy miała już kogoś takiego? Tak, nawet trzech. Ale byli dla niej zbyt mało męscy, jak mówi. Kiedy zapytałem ją, co to dokładnie znaczy – nie umiała odpowiedzieć wprost. Bo wiecie, jak kobieta żyje przekonaniem, że związek to emocje, to każdy się  kiedyś wypali. Jeśli wie, że może szukać w nieskończoność swojego Ryana Goslinga, który wie, kiedy być zimnym jak lód i ciągnąć za włosy, a kiedy czułym jak doradca kredytowy w banku, to nie zdecyduje się na nikogo.

Arek jest jej męskim odpowiednikiem, tylko bardziej liberalnym. Sypia z kobietami i na razie nie zamierza się wiązać, bo nie trafił na tę jedyną. Czy próbował? Raz. Jednak w zderzeniu z porno jego partnerka nie dawała rady. Mieli trochę inne temperamenty, więc się rozstali. A on za pewną normę przyjął to, że w łóżku musi się układać od samego początku, bo inaczej związek nie ma sensu. I poznał trzy takie, które zaskoczyły go na plus. Ale dwie z nich, kiedy wychodziły z jego mieszkania, nie chciały zostawiać numeru. Trzecia dała, ale po miesiącu on wiedział, że jedyne do czego ona się nadaje, to do lóżka i liczenia pieniędzy. A na tym też mu nie zależało, więc… szuka dalej.

Praca

Piotr skończył studia. Ma magistra z czegoś, co można określić jednym słowem – „bezrobocie”. Obecnie ma już czwartą pracę w ciągu roku i dalej szuka tego, w czym mógłby się realizować. Jak się wydaje, to nie jest problemem – nie każdy znajduje od razu. Nie jest też nim to, że mieszka z rodzicami po skończeniu studiów. Nie jest nim to, że nie ma kobiety. Pasji. Stałej pracy.

Problem jest jeden – nie ma pomysłu na siebie. Uwierzył w to, że może być kimkolwiek zechce i sprawdza od jakiegoś czasu, czy chce być magazynierem, pracownikiem na budowie oraz asystentem w pewnej kancelarii prawniczej. Coś jak jeden z tych Mroczków w M jak miłość. Chłopiec na posyłki.

W takiej pracy nie ma nic poniżającego. Pieniądze nie śmierdzą, a ona nie hańbi. Boli to, kiedy człowiek nie ma ambicji. Kiedy ktoś myśli, że sky is the limit, a rozbija się o to, czy mu wystarczy do końca miesiąca. Tak, wiem, każdy milioner od czegoś zaczynał. Jednak ten człowiek po czasie się nim stawał, bo miał przed sobą perspektywy, jasne cele i ambicje.

Z człowieka, który miał być kimkolwiek chce, zostało tylko kimkolwiek. Piotr chce być kimkolwiek, bo nie chce być nikim. To jest najbardziej przerażająca perspektywa dla tego pokolenia. Zniknąć, kiedy ma się wrażenie, że na tych fejsbukach wszyscy błyszczą. Znajdują prace marzeń, biorą śluby, dzieci, wyjeżdżają do Tajlandii czy mówią o tym, jak zajebiście się czują.

Cele życiowe – marzenia, pasje, priorytety

Sandra obecnie studiuje. Można powiedzieć, że to taka dziewczyna z sąsiedztwa – miła, zawsze przygotowana na zajęcia. I tyle. Reszta jej życia to pewien demotywator: w 2017 zrobię to, co postanowiłam sobie w 2016, a co chciałam zrobić w 2015, o czym marzyłam w 2014, a co zaplanowałam w 2013. Inaczej mówiąc – nie mając celu na życie, nie robi z nim nic, co mogłoby sprawić, że za jakiś czas będzie ono bardziej ciekawe, niż poszukiwanie męża, który zaspokoi wszystkie jej potrzeby. Nawet te, które powinna zaspokoić sobie sama.

Bo co robi osoba, która jest w związku, a nie ma pasji? Ma trzy wyjścia: szukać jej – co jest najrzadsze. Dwa – zajmować czas facetowi i zamknąć go w klatce, bo ona nie ma co zrobić ze swoim czasem. Trzy – przeznaczać go na rzeczy, które może są dla niej bezstresowe, ale kompletnie nierozwijające. Co robi? Wybierz dwa lub trzy.

Oczywiście, nie trzeba się ciągle rozwijać. To też domena tego pokolenia – rozwój, coaching, rob coś z sobą, bo… Bo co? No właśnie. Nie musisz, ale możesz i to jest ta satysfakcjonująca myśl – przeżywam swoje życie z poczuciem, że wszystko jest na swoim miejscu, bo sam sobie to wybrałem.

Pokolenie wiecznego niezdecydowania

Jeśli można mieć ciastko i zjeść ciastko, to po co wybierać? Po co szukać pewnej stabilności, skoro za każdym kolejnym razem jest ciekawie? Każda nowa osoba, praca, pasja, wciąga i pochłania niczym trafienie szóstki w totka. Dla naszego mózgu to żadna różnica, bo generuje tę samą chemię, co w przypadku wygranej. Po co więc wybierać, skoro nie trzeba?

Bo nie można mieć wszystkiego.

Można być tylko tym, kim się jest i do czego dąży w przyszłości.

Można kochać się z wieloma, a można też kochać tylko jedną.

Można pracować na etacie, a po nim szukać jeszcze lepszej czy rozwijać firmę.

Można szukać pasji przez różne próby.

Jednak trzeba próbować i nie wycofywać się po pierwszym niepowodzeniu. Związki nigdy nie będą idealne. Praca też. Pasja także czasem męczy, a nasze cele wydają się odległe jak tytuł mistrzów świata dla reprezentacji Polski. Czy to coś zmienia? Nie.

Po prostu fajni ludzie od zawsze robili fajne rzeczy, a narzekający narzekali. To się nie zmienia od lat. Może i to pokolenie ma więcej możliwości, ale decyzję może podjąć tylko jedną. Czyli nic się nie zmienia.

Za swoje życie – udane czy nie, odpowiedzialność ponosisz wyłącznie Ty sam.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.