main

Styl życia

Możesz być królem, a żyjesz jak błazen

7 listopada 2016 — 0

O (dwóch) możliwościach.

Ile razy słyszałeś to, że masz potencjał i możesz zrobić wszystko? Ile razy miałeś okazję zrobić w swoim życiu coś, co uczyni Cię szczęśliwym, ale tego nie zrobiłeś? Ile razy poddałeś się przez okoliczności, które przecież mogą się zmienić? Tyle właśnie razy straciłeś szansę na to, aby zacząć żyć tak, jak chcesz.

Chcesz wiedzieć, co jest najgorsze? Żyjesz z tą świadomością i to Cię nie przeraża. Albo nie boisz się wizji beznadziejnego życia na tyle, żeby coś się zmieniło. Coachowie powiedzieliby, że nie wychodzisz ze swojej strefy komfortu. Ja powiem tak – to jest, kurwa, smutne, że masz wszystko, co Ci potrzebne do szczęścia (a jak nie to możesz to zdobyć), a siedzisz na dupie i narzekasz, że się nie da. Że kobiety nie można zmienić, bo rzucenie jej wiąże się z chwilowym bólem i dwuznacznymi smsami „Ty chuju, wróć do mnie”. Nie można zmienić pracy, bo gdzie Ty teraz znajdziesz dobrze płatną pracę? Sama na pewno się nie znajdzie. Nie można się uniezależnić od rodziców, bo jak Ty sobie bez nich poradzisz? Mądry facet wie, że wyżej niż dobry obiadek, trzeba cenić wolność. Nie rozwijasz swojej pasji, bo nie widać efektów? Najpierw odpowiedz sobie, czy to jest to, co sprawia Ci przyjemność, a potem to rób, bez względu na efekty krótkotrwałe. Tkwisz w relacjach, w których inni mają Cię w dupie? To z nich zrezygnuj. To wszystko obraca się wokół jednego pytania – kto ma Cię szanować, jak Ty sam tego nie potrafisz?

Smutniejsze jest tylko jeszcze to, że każdy z nas w jakiś sposób tak żyje. Każdy z nas odkłada swoje pragnienia na bok w imię nie-wiadomo-czego, byleby tylko mieć święty spokój. Byleby tylko czuć się bezpiecznie, choć to tak naprawdę iluzja, bo każdy dzień w tej sytuacji przynosi mniej ukojenia niż próba wyrwania się z niej. To pierwsze podcina skrzydła, to drugie pozwala im odrosnąć do czasu, aż potrafisz odlecieć.

Żyjemy tak, bo inaczej nie potrafimy. Nasze doświadczenia przeczą zdrowemu rozsądkowi. Kiedy kobieta drugi raz spotyka faceta, który ją bije, przyjmuje to często za normę. Że zawsze takich spotka. Że nikt jej prawdziwie nie pokocha, bez zadawania bólu. Nie widzi też tego, że ona takich wybiera. Na takich zwraca uwagę. Nie odejdzie, bo nie znajdzie nikogo lepszego, jak myśli.

Kiedy mężczyzna dostaje pierwszą pracę za najniższą krajową, walczy tylko o to, żeby przetrwać. Czasem są to ludzie, którzy obiektywnie mają większe umiejętności niż ich szefowie, ale to oni boją się zaryzykować i są w miejscu, które mówi im tylko jedno: jesteś w dupie. Tak zawsze będzie. Inaczej mówiąc – nie zasługujesz na lepszą pracę, bo w tej nie jesteś nawet dobry, jak twierdzi szef. Zostają lub zmieniają na podobną, źle płatną.

Kiedy N. notorycznie jest olewana przez swoich „przyjaciół”, nie zaczęła szukać nowych. Zaczęła walczyć o te relacje, choć od dłuższego czasu dostaje komunikaty: nie jesteś już dla mnie tak ważna. Ale nowe znajomości wiążą się dla niej ze zmianą swojego życia, bo kiedy poznajesz nowe osoby, zaczynasz się zmieniać. Ona tego nie chce.

Na przykładzie innych mówić łatwo, bo to mnie nie dotyczy. Ten tekst jest dla mnie bardzo osobisty. To hasło z tytułu wzięło się stąd, że siedziałem przed komputerem i zastanawiałem się, co teraz robić, odkładając pracę. Wtedy pomyślałem o sobie: mogę być królem, a żyję jak błazen. Trudno jest przyznać, że będąc w najlepszym okresie swojego życia, emocje mówią Ci, że jesteś w czarnej dupie. Efekt jest taki, że jak się nie bierze odpowiedzialności za to, co się robi, to się robi tak, jak się czuje. A jeśli czujesz, że jesteś w dupie, to robisz wszystko, żeby w niej pozostać.

Piszę Wam o tym, bo nie chcę chować głowy w piasek. Ks. Jacek Stryczek mówi, że miarą człowieka jest wyzwanie, którego się podjął i wygrał. To jest właśnie to bycie królem – mierzenie się ze swoimi ograniczeniami po to, żeby każdego dnia stawać przed lustrem z poczuciem, że przynajmniej się spróbowało. Ja dziś otworzyłem własną firmę.

Konrad Kruczkowski w swoim przemówieniu na zeszłorocznym TEDxToruń powiedział, że w Akademii Przyszłości najsmutniejsze są dla niego historie, kiedy ośmioletnie dziecko mówi: ja nie mam marzeń. Z czasem i my zaczynamy tak gadać. Zgadzamy się na bycie błaznem, bo przestajemy marzyć. Przestajemy mieć w sobie tę iskrę, która nas do czegoś pociąga. Racjonalizujemy brak działania tylko po to, żeby nie zburzyć w sobie tego obrazu, o którym mówią coachowie – możesz wszystko. Tak, mogę! Przecież inni są gorsi a sobie radzą – ja nie potrafię? – myślimy. Możemy wszystko, ale to „wszystko” kosztuje. Czasu, pieniędzy, pracy, energii. Nie wstajemy nawet z łóżka. To już za wiele?

Możesz być królem albo błaznem. Nie rodzisz się z tym. Wybór należy do Ciebie.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.