main

Damsko-męskie

Mężczyźni nie mówią o uczuciach

26 lutego 2016 — 2

Podobno nie wypada.

Chłopaki nie płaczą, prawda? Tytuł tego kultowego filmu zapewne zna każdy z Was. Choć powstał on na początku tego tysiąclecia, idealnie oddaje to, jak wychowuje się kolejne pokolenia. W naszym społeczeństwie utarł się pewien schemat, kim jest facet mówiący o uczuciach. Wyobraźnia podpowiada, że to jakiś mazgaj czy nieporadny maminsynek próbujący zwalać winę na cały świat, bo jest mu źle. Natomiast z drugiej strony wyżej ceni się tego faceta, który przeżywa radość, spełnienie, na pokaz – celebracja sukcesu, niż kiedy dzieli go z bliską osobą. Z tego powodu wyrażanie uczuć przez mężczyzn jest oceniane jako złe, ponieważ zazwyczaj robią to nieporadnie lub w niewłaściwy sposób. Obecnie boją się oni także oceny, która finalnie odbiera poczucie męskości.

Dlaczego mężczyźni o tym nie mówią?

Bo nie potrafią. Trzeba to przyznać – nasi ojcowie (jak i ich) nie chcą mówić o uczuciach. Wychowali się w czasach, w których siła i układy stanowiły o tym, kto będzie miał lepiej. Obecny był model rodziny, gdzie on polepsza wspólny dobrobyt, a kobieta siedzi w domu i zajmuje się ogniskiem domowym, czyli także życiem emocjonalnym. To na niej spoczywał ten ciężar wychowania, a jak wiecie – kobiety radzą sobie dosyć dobrze z mówieniem o emocjach (choć niekoniecznie z wyrażaniem ich). Synowie więc przyjmują, że jest to zadanie kobiet – partnerek i żon. Sami wcielają się w rolę ojców, czyli głównych żywicieli, choć dzisiaj ten model już zdecydowanie się zmienił.

Złe wzorce utrwalone w facetach

Od dziecka mężczyzna jest uczony tego, aby swój gniew wyrażać na dwa sposoby – agresją wobec innego faceta i milczeniem wobec kobiety – bo ich się nie bije, a jak się omsknie ręka, to jej się należało, prawda? Radość związaną z sukcesem przeżywa się za pomocą demonstracji tego wobec innych – zdobyłem, więc mam, by wzbudzić zazdrość. Facet o zadowoleniu ze związku mówi wprost – na spotkaniu z przyjacielem czy dobrymi kumplami. Słabość? Tyczy się tylko kobiet. Stąd też to kultowe „chłopaki nie płaczą”, bo w kluczowych momentach z perspektywy dziecka, słyszą: nie płacz, nie bądź mazgaj, nie takim Cię wychowałem. Taki młody mężczyzna uczy się wypierania niechcianych czy nieakceptowanych emocji przez bliskie osoby. Wszystko sprowadza się do prostej zasady: nie mów, nie czuj, nie ufaj, o której pisze Konrad.

W głowie faceta pojawia się pewien dylemat – mówić czy milczeć. Zadaje sobie proste pytanie – jaka kobieta chciałaby faceta, który może czasem powiedzieć, że czuje się bezsilny lub potrafi przy niej zapłakać? Odpowiedź jest prosta. Tylko ta, która jest emocjonalnie dojrzała.

Jak to sprawdzić? Weźmy przykład. Jest sobie Halinka, która twierdzi, że on zawsze może jej o tym powiedzieć, że czuje bezsilność i to nie jest problem, ale… do czasu. Kiedy on naprawdę nie daje rady i jasno to komunikuje, zazwyczaj ona tłumi go swoimi oczekiwaniami, bo kobieta musi się czuć bezpiecznie. Zamiast wspierać, wymaga czegoś, co sama powinna dać mężczyźnie, bo choć związki opierają się na partnerstwie, to często ludzie wchodzą w role, w których im dobrze. Żyją wyobrażeniami, z których nie chcą zostać wyrwani, bo to wymagałoby zmiany także z ich strony. To sprawia, że układ, w którym ona nie czuje się pewna co do jego uczuć, ale on też ich nie wyraża, czyli nie zaburza jej patrzenia na rzeczywistość, jest rozwiązaniem bardzo wygodnym. Dopóki coś się nie rozpadnie. Dopiero wtedy stać ich na wysiłek i poświęcenie, który jest podstawą zdrowej, rozwijającej się relacji. Czasem jest już za późno.

Poczucie winy

Drugim rodzajem rozmowy w związku, który dotyczy blisko stu procent par, jest ten poniższy. Zazwyczaj innymi słowami, ale schemat pozostaje ten sam.

On: Jestem zły na Ciebie.
Ona: Dlaczego mi to robisz?
On: Wkurzyłaś mnie, bo prosiłem Cię o załatwienie tej sprawy, a Ty zapomniałaś. Wiesz dobrze, jak to było dla mnie ważne.
Ona: Przecież chciałam… Widzisz jak bardzo się staram. Nie zależy Ci na mnie?

W powyższym dialogu on mówi o emocjach, które przeżywa, ona wywołuje w nim poczucie winy przez to, że nie potrafi ich przyjąć. Zamiast powiedzieć „przepraszam za to, rozumiem Twoją złość. Dla mnie to też było ważne, przecież wiesz” i pozwolić mu przeżyć tę sytuację, aż emocje opadną, wybrała wariant ucieczki od odpowiedzialności. Złość za to jedno zdarzenie odebrała jako to, że on ją całkowicie odrzuca. Natychmiast włączył się mechanizm obronny, który zareagował komunikatem „czy jemu na mnie zależy?”. Po tej rozmowie oboje poczują się niezrozumiani, bo on nie mógł wyrazić tego, co czuje, a ona odebrała to wprost do siebie. To powielający się schemat wśród par, występujący też w innej wersji „a nie pamiętasz, jak Ty zapomniałeś…”. Emocja jest identyfikowana z tym, co człowiek myśli o tej drugiej stronie. Tylko, że my nie jesteśmy samymi emocjami… Na pewno taka rozmowa nie pomoże w dzieleniu się tym, co ważne, bo po co kolejny raz narażać się na niezrozumienie?

Stereotyp samca

Jest też drugi obraz, w opozycji do pierwszego, traktowany jako hasło sztandarowe – w momencie skrajnych emocji facet powinien wyrzucać z siebie spermę, nie uczucia. Zamiast mówić o tym, że jest zły, wkurzony, powinien przycisnąć kobietę do ściany i wyrazić to, co czuje za pomocą czynów, nawet jeśli czasem dochodzi do psychicznego gwałtu. Na to jest większe przyzwolenie społeczne, bo przecież lepiej jest mieć kogoś, kto Ci zapewni dobre warunki życia (a to, że czasem się wyżyje, tfu, odreaguje, no cóż, nawet najlepszym się zdarza), niż faceta, który będzie Cię kochał, ale nie zapewni Ci tak dobrego komfortu życiowego.

Dlaczego kobiety tak wybierają?

W wyborze partnera bardzo ważne są oczekiwania rodziców, jeśli są nieuświadomione. To one w głównej mierze wpływają na to, czym kierują się ludzie przy wyborze stałego partnera. Co będą sugerować rodzice? Z przyszłymi zięciami ojcowie wolą topić smutki, niż o nich rozmawiać, a matki prędzej wybiorą tego przyszłego prawnika czy lekarza niż zwykłego pracownika budowlanego czy biurowego. Czym sugeruje się taka młoda kobieta? Nie zależy jej tak bardzo na dojrzałości życiowej, znacznie wyżej ceni stabilizację materialną i z pozoru psychiczną (on się do niej dopasowuje przez pewien okres czasu), bo przecież rodzina jest ważna, a rodzice mają rację.

To wszystko sprawia, że dochodzi się do wniosku, że nie warto wyrażać niektórych uczuć czy mówić własnego zdania. Lepiej powielać przyjęty schemat i przypodobać się kobiecie oraz rodzinie… Czy aby na pewno?

Dlaczego warto mówić o uczuciach?

Z trzech powodów. Po pierwsze – tacy jesteśmy i emocje są częścią nas. Warto to robić dla większej satysfakcji z życia, bo dzięki temu zyskuje się świadomość siebie i wewnętrzny spokój. To też zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, bo przed najważniejszymi osobami możemy być takimi, jakimi jesteśmy.

Po drugie jeśli Twoja partnerka nie będzie potrafiła Cię przyjąć, to po co zawracać sobie głowę? Nie każda kobieta pasuje do każdego faceta. Warto sprawdzać, czy druga strona akceptuje w nas nie tylko zakochanie i radość, ale też słabość czy złość. Nie chciałbym się budzić obok kobiety, której muszę w jakikolwiek sposób potwierdzać męskość czy zaspokajać tylko jej potrzeby, kosztem swoich.

Po trzecie dobre przeżywanie uczuć i emocji przybliża do nas ludzi o podobnym charakterze. Czy nie warto otaczać się wartościowymi ludźmi? Kiedy szuka się przyjaciół, warto dobrze przyjrzeć się temu, na ile ten ktoś akceptuje nasze wady, słabości, żeby nie doszło do sytuacji: te emocje w Tobie lubię, ale tych nie pozwalam Ci przy mnie przeżywać, bo to dla mnie zbyt trudne. Z własnego doświadczenia wiem, że to jest o wiele ważniejsze, niż zgodność w poglądach, co czasem wychodzi dopiero po kilku latach.

Najważniejszy powód

Mężczyzna mówiący o uczuciach w sposób jasny i dojrzały, jest najatrakcyjniejszą partią dla kobiet. To proste. Jest nas na tyle mało, że to dobra droga do zaimponowania kobiecie. Zacznij ją uświadamiać, prowadzić, a będzie Twoja.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.