main

Styl życia

Blogi, które doceniam

3 kwietnia 2016 — 4

Lubię czytać to, co wzbudza emocje. Co pobudza do myślenia. Co poszerza mi horyzonty. Dla mnie książka czy blog to forma terapii, tak jak pisanie. Czytam i mogę odpocząć, przeżywać, zastanawiać się. Staram się z tym nie śpieszyć, nie wyciągać wniosków czy szukać tematów, kiedy nie jestem na nie gotowy. Wybieram więc świadomie po co i kiedy sięgam. Nie inaczej jest w przypadku blogów. Przeglądam ich w miarę dużo, ale uważam na to, aby tekstu na trudny i ciekawy temat nie czytać między jednym zajęciem a drugim, a zostawić go sobie na wieczór, kiedy będę mógł usiąść na spokojnie. Są też takie blogi, które chłonę od razu, niezależnie od tego kiedy publikują. Choć czasem ma to swoje minusy – nie jestem w stanie przeżywać tych wszystkich emocji i przetrawić myśli, które dostarcza wpis.

Do publikacji tego tekstu finalnie popchnęła mnie Magdalena, autorka Głupie serce, swoim poleceniem i tymi kilkoma miłymi słowami. Zbierałem się długo do zaangażowania w tegoroczny Share Week i nawet chciałem go odpuścić, ale tak jak dziś pisałem do południa na Facebooku – czasem warto jest docenić tych, którzy w jakiś sposób są w naszym życiu. To też robię, bo wiem, że te osoby zasługują na te kilka ciepłych słów. W tym roku poleca się te blogi wg tego kryterium: JAKOŚĆ i WAŻNOŚĆ danego autora w Twoim życiu (zasięgi, popularność itp – tym razem nieistotne). Będzie krótko, bo te blogi mają taką jakość, że niech przemówią same.

Głupie serce

Nie za polecenie, a za styl, który uwielbiam czytać. Czasem mniej ciekawią mnie historie, a to jak coś jest napisane, jak budowane są emocje. Magdalena pisze bardzo obrazowo – tak, że można wczuć się w daną sytuację, często współodczuwać. W tym blogu dobre jest też to, że ludzkie losy nie zawsze mają happy end, nie zawsze mają jakieś zakończenia. Jak w życiu. Podejmuje się decyzje i czeka.

Tekst, który polecam: Z pamiętnika zdradzonego męża oraz jego kontynuację.

Prosty blog

Anna pisze o świadomym przeżywaniu życia, które zaczęła odkrywać przez minimalizm. Zdobyła mnie swoją pierwszą książką, bo choć nie jestem minimalistą, to biorę sobie z tego to, co ważne i pożyteczne. Na przykład to: Chcę otaczać się ludźmi, którzy tak samo cieszą się z mojej obecności, jak ja z ich bycia obok mnie. Potrafią mówić o tym, co myślą i czują, sygnalizować, że coś im nie pasuje, pracować nad tym, by było nam ze sobą dobrze. Więcej poniżej.

Tekst, który polecam: Chorzy na kłamstwo i niezadowolenie

Tamta Strona Lustra

Poznałem ją niedawno. Po drugiej z przeczytanych notek czułem ścisk w klatce piersiowej i zastanawiałem się, kim jest ten człowiek, który pisze. Anika to osoba, która zaraża pozytywnym nastawieniem do życia, mimo trudnej historii. Pod płaszczem poruszanych ciężkich tematów kryje się pełna ciepła kobieta. Okazuje się, że wielu tego nie dostrzega, bo ludziom łatwiej jest ją definiować jako tę, która straciła męża i ma chorego syna. Uważam, że jest tak dobra dlatego, że bierze życie takim, jakie jest. Bez lukrowania, ale też bez przesadnego dramatu, do którego miałaby prawo.

Tekst, który polecam: 2:45

Te trzy blogi zasługują na moją nominację. Są jednak jeszcze te, które w podobnym stopniu wpływają na moje życie czy też tych, z którymi dyskutuję o tekstach.

Alchemia kobiecości – Gosia pisze o byciu kobietą w taki sposób, że się nie dziwię, iż zdobywa coraz większą popularność. Jej wpisy są dosyć długie, ale i wyczerpują temat. Podoba mi się w niej to, że zawsze coś nowego odkrywam, choć – jak wiadomo od stuleci – każdy facet zna się na kobietach.

Halo Ziemia – Konrad to bloger kompletny i kompetentny. Nie trzeba przedstawiać, warto czytać. Głos rozsądku w Internecie. Czytam dlatego, że kiedyś powiedział mi, iż widzi we mnie potencjał.

Hipster Katoliczka – Jola pisze o doświadczeniu przeżywania wiary w sposób lekki i przystępny. Ja tam lubię z nią rozmawiać na żywo, jeść ciasto i poznawać ją od tej mniej oficjalnej strony. Bo to naprawdę miła i ciekawa życia kobieta. Ją także czytam, bo ma mnie w zakładce „Przyjaciele”.

Jason Hunt – nie wiem, jak go zaklasyfikować, bo wzbudza we mnie wszystkie uczucia. No, prawie wszystkie. Jednak doceniam za dorobek i zdolność do bycia na topie od długiego czasu. Swego czasu byłem wiernym fanem Kominka, przyznaję się. W dużej mierze wpłynął na to, że dziś bloguję.

Mam wątpliwość – Ola, używając ironii czy sarkazmu, opisuje swoją rzeczywistość, która często mogłaby dawać w kość, a tak to tylko bawi. Niczym Lenka (jej córka) tańcząca po jej telefonie w ostatnich dniach. Jej poważne teksty na temat macierzyństwa czy kobiecości to coś, co bardzo polecam.

Pokolenie Ikea – pisze tak, żeby wywołać skrajne emocje. Jego styl jest czasem niskich lotów, ale… trafnie punktuje stereotypy na temat kobiet i mężczyzn. Nie polecałbym jednak brać niektórych rzeczy na poważnie. Ot, taki przerywnik pomiędzy wartościowymi treściami.

To tyle. Gdybyście uznali, że powinienem zajrzeć jeszcze na jakiegoś bloga – dajcie znać. Oczywiście, powyższa lista to nie wszystkie, które czytam i lubię, ale… musiałem wybrać. W tym roku tak, żeby było różnorodnie. A które Wy czytacie i doceniacie?

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.