main

Damsko-męskie

3 zachowania kobiet, które zniechęcają przed lepszym poznaniem

19 lipca 2016 — 1

Spodobałaś się temu przystojniakowi. Tak, patrzy na Ciebie, zapoznajecie się, Ty cała w skowronkach, bo ktoś w końcu Cię chce. Szansa na zbudowanie związku wynosi jakieś osiemdziesiąt procent, bo jeśli jest zainteresowany, to musiałabyś mieć naprawdę ogromną wadę charakteru, żeby pomimo zauroczenia nie zdecydował się na bycie z Tobą. Nawet jeśli w jego kręgu jesteś jedną z kilku, szansa maleje tylko o pięć procent. Dlaczego? Z rywalizacją o faceta jest jak z wyborem nowego samochodu – on nie wybierze najdroższego, ale ten, który najbardziej mu odpowiada. A który jest najlepszy? Ten, który ma wszystkie potrzebne opcje. Przekładając to na Twój przykład – nie musisz być najładniejszą z nich. Ale możesz zaoferować mu to, czego nie potrafią inne.

Podryw: teoria vs rzeczywistość

Kobiety mają tendencję do wierzenia w trzy rzeczy: że to mężczyzna robi pierwszy krok, że to on ma zainteresować sobą kobietę, że gonienie króliczka to najprzyjemniejsza rzecz na świecie. Mają w tym rację, ale zwykle teoria odbiega od rzeczywistości, ponieważ zamiast podrywać faceta, to ćwiczą jego wytrwałość tym, że nie dają się zdobyć. Kokietowanie ma służyć pogłębieniu zainteresowania, nie dowartościowaniu siebie lub potwierdzeniu teorii, że zawsze będziesz sama. Nie musisz być, wystarczy, że zaczniesz robić to właściwie.

Trzy powody, dla których faceci rezygnują ze starań o Ciebie:

Syndrom kłody

Zdania charakterystyczne: nie napiszę pierwsza, niech to on się postara, co on sobie o mnie pomyśli, kiedy to zrobię

Możesz dalej żyć w swoich zasadach, ale tym nikogo nie poderwiesz. Kobieta robi pierwsze pół kroku, bo to ona ma też pokazać, że wykazuje wstępne zainteresowanie. Właściwy facet już powinien wiedzieć, co z tym zrobić. Najprawdziwszym dowodem na to twierdzenie jest jedno zdanie: najlepsze relacje rozwijają się wtedy, kiedy dwie osoby angażują się w bardzo podobnym stopniu. Kiedy więc czekasz na jego pierwszy krok jak księżniczka – nie dziw się, kiedy on odpuszcza, bo nie widzi Twojego zaangażowania. Czasem może być tak, że to Tobie się ktoś podoba i możesz go w sobie rozkochać, nawet jeśli na początku byłaś „którąś z kolei na liście”. Wykażesz inicjatywę, on Cię lepiej pozna, a dzięki temu dostrzeże, że dziewczyna, która jest pomysłowa i zdecydowana, jest o wiele lepszą partnerką, niż ta, która na wszystko czeka. Pół kroku oznacza, że nie masz za niego robić wszystkiego, ale dawać pole do działania. Na przykład – nie musisz zapraszać, ale zachęcić go do tego, aby to zrobił. Jeśli jest nieśmiały – czemu go nie zaprosić? Jeśli jest tego wart, możesz wiele na tym zyskać. Pieprzyć schematy, bo on są dobre dla ludzi idealnych. A takich nie ma. Faceci naprawdę doceniają to, kiedy się starasz.

Mit o narzucaniu się

Często kobiety zastanawiają się, kiedy zaczynają za często pisać do faceta. Ja za każdym razem odpowiadam tak: jeśli uważasz go za osobę choć trochę inteligentną (a zapewne z taką chciałabyś być), to dlaczego myślisz, że Ci tego nie napisze wprost, kiedy nie będzie mieć czasu? Nie decyduj za niego, nie musisz wszystkiego kontrolować. Możesz stracić przez to wiele ciekawych rozmów. Nie ma zasady, że powinniście pisać na zmianę – raz on, raz Ty. Może być tak, że przez jakiś czas Ty będziesz inicjowała, a potem on – to jest naturalne. Ważne jest to, żeby mieć cel rozmowy – chcę go poznać, podzielić się czymś interesującym, śmiesznym lub ważnym. Kiedy Ci się nudzi – nie licz, że on będzie Cię zabawiał, jeśli ma pracę. Tylko wtedy jest szansa, że możesz mu się narzucać, ale sądzę, że Ci to grzecznie zakomunikuje, czyli powie, że nie ma czasu. Nic się nie stanie, a on nie pomyśli sobie, że jesteś jakaś dziwna. Po prostu wróci do pracy.

Wymówka o narzucaniu się to najczęściej ucieczka od przejmowania inicjatywy. Boisz się, że będzie widział, że Ci zależy? To nic złego, a jeszcze bardziej sprawi, że będziesz u niego na liście numerem jeden. Bo wie, że może na Ciebie liczyć, że też chcesz i że walczysz o swoje. A kiedy nie może pisać, to potrafisz zająć się sobą bez spamowania skrzynki pocztowej czy Facebooka.

Syndrom niedostępnej

Zdania charakterystyczne: nie mogę być za łatwa, musi się o mnie bardzo postarać, nie mogę dać mu po sobie poznać, że mi się podoba, jest jeszcze na to za szybko

W tajemniczości nie chodzi o to, żeby nie mówić, nie okazywać, nie starać się, a facet oszaleje na Twoim punkcie. Nie chodzi też o to, żeby nie mieć czasu dla niego, kiedy nudzisz się w domu, bo drugie spotkanie w tym tygodniu  to za dużo i niech na Ciebie poczeka. Chodzi o to, żeby być sobą i potrafić mówić „nie”. Kobiety za łatwo na wszystko się zgadzają, kiedy czegoś nie chcą, bo boją się odrzucenia albo mówią „nie” dla zasady, mimo że by chciały.

Tajemniczość:

1) mówienie – dzielisz się z nim sobą, swoim życiem, pasjami, rozterkami, marzeniami. Sprawiasz tym to, że on chce kontynuować znajomość, bo jest ciekaw, co się kryje „dalej”, np. ma podobne marzenie lub zafascynowałaś go tym, co planujesz. Interesujesz go Ty i dlatego to jest tajemnicze, bo Cię lepiej nie poznał, a chce!

2) okazywanie – reagujesz na sygnały z jego strony. Kiedy on kładzie rękę na ramieniu, niby przypadkiem dotyka, tak samo możesz robić pewne kroki dalej, jeśli czujesz, że warto, np. wtulić się czy bawić jego dłonią, kiedy siedzicie w kawiarni czy restauracji. Jeśli chodzi o okazywanie uczuć, najlepszym sposobem jest mówienie na koniec spotkania: dobrze się z Tobą czułam i chciałabym to jeszcze powtórzyć. Wtedy masz natychmiastowy komunikat zwrotny i wiesz, na czym stoisz, kiedy on odpowie: ja też. Oboje wracacie w skowronkach, bez niepotrzebnej niepewności.

3) staranie się – to pokazywanie, że Ci zależy, że doceniasz jego pomysły na randki i chętnie się w nie angażujesz. Sama też dajesz coś od siebie, np. robicie piknik, to Ty zajmujesz się jedzeniem, on planowaniem miejsca, dojazdem, itp. Ile razy zdarzało mi się rozmawiać z facetami, którzy mówili: fajnie by było, jakby ona też czasem się zaangażowała, bo skąd ja mam wiedzieć, jaka ona będzie w związku?

Dlaczego warto umieć podrywać mężczyznę?

Przyjemnie jest gonić króliczka, ale w przypadku kobiet bez inicjatywy wygląda to najczęściej tak, jak pościg biegnącego faceta za kobietą pędzącą na rowerze. Może i można, ale po co, skoro niedaleko przeciąga się taka jedna w stroju kąpielowym? Ona już dobrze wie, jak go zachęcić.

PS Strój to tylko metafora.

Rafał

Piszę od zawsze. Obserwuję ludzi i szukam historii, przyczyn. Interesuje mnie konkretna człowiek, nie ogół. Nie patrzę zbytnio wstecz, bo przyszłość jest taka piękna. Ten blog jest zapisem świadomego przeżywania życia, inaczej smakowania. Więcej tutaj: klik.